2008.04.07 — Teatr SCENE: „Szelmostwa Lisa Witalisa”
Teatr SCENE
„Szelmostwa Lisa Witalisa”
7 kwietnia 2008 roku — premiera
Reżyseria: Wojciech Ługowski
Muzyka: Agnieszka Kobierska
Scenografia: Wojciech Sałek
wystąpili: Irmina Szmit, Bartek Ługowski, Katarzyna Wieloch, Paweł Peterman, Marta Skarbek, Michał Kwiatkowski, Olga Sobieniecka, Kuba Sałek, Katarzyna Piechowicz, Bartek Nowaczek.
Chytry i przewrotny Lis Witalis nie umierał! I to jest dla nas dobra wiadomość. Ta smutna myśl okazała się być spektaklem „Szczelmostwa Lisa Witalisa”, według Jana Brzechwy, przygotowanego kilka dni temu przez młodzież Domu Kultury Teatr Scene.
W interpretacji wykonawców i w reżyserii Wojciecha Ługowskiego „Lis Witalis” nie jest wcale grzeczną bajeczką dla dzieci. Kiedy w prologu pojawiają się ubrani na biało przedstawiciele służby zdrowia, a potem piłkarze w dresach. Nie domyslamy się jeszcze, co uosabiają reprezentanci tych środowisk. Gdy jednak spektakl rozwinie się rozumiemy, że chodzi o naszą rzeczywistość: korupcyjne afery w służbie zdrowia i sporcie.
GROŹNE PRZYWARY
Szelmostwa Lisa Witalisa znamionują groźne przywary, dzięki którym człowiek współczesny pnie się w górę. Kiedy jego pycha i buta zostaną wreszcie utrącone, natychmiast pojawia się Następca, przejmując pałeczkę po Szelmie. Dlatego po upadku Witalisa jego miejsce zajmie Wilk, czyli Witalis II.
A zatem. jak dowodzi przedstawienie, Lis Witalis wiecznym jest!
GRAJĄ Z PRZEJĘCIEM
Młodzi aktorzy pod wodzą reżysera grają dynamicznie i z przejęciem. W wirze wydarzeń najważniejszy jest oczywiście chytry Witalis, w tej roli syn Wojciecha Ługowskiego. Swoją grą Bartek sprawia przyjemność nie tylko ojcu.
Brawa należą się partnerom Witalisa: Wilkowi — Michał Kwiatkowski, Niedźwiedziom — Paweł Peterman i Kuba Sałek,, a także mieszkańcom lasu: Wiewiórkom — Olga Sobieniecka i Marta Skarbek, Borsukowi — Kasia Wiech, Myszy — Irmina Szmit, Zającowi — Kasia Piechowicz i Jeżowi — Bartek Nowaczek.
Skłaniając się do niewesołych refleksji przedstawienie oklaskiwali rodzice i pedagodzy. A reżyser otrzymał od swych podopiecznych piękne kwiaty.
— Bardzo bym chciał podziękować Wojtkowi Sałkowi za scenografię i Agnieszce Kobierskiej za muzykę — mówił wzruszony Wojciech Ługowski.
CHCIAŁ DAĆ SANSĘ
Pan Wojtek, wykładający w „katoliku” teatrologię jest też twórcą Teatru SCENE. Oprócz „Witalisa” teatr dał już siedem różnorodnych przedstawień, wśród nich „Męczeństwo Piotra O’Heya” Sławomira Mrożka i „Głosy” według tekstów Ireneusza Iredyńskiego i Witolda Gąbrowicza. Spektakle Teatru SCENE wielokrotnie były nagradzane na festiwalach teatrów amatorskich.
Zakładając szkolny teatr, chciałem przybliżyć młodzieży do dobrej literatury dramatycznej, a także dać uczniom szansę pokazania jej — i siebie — na scenie — mówi Wojciech Ługowski. — Cieszę się, że pomysł chwycił. Chociaż część uczniów opuszcza szkołę, przychodzą nowi. To znaczy, że nasz teatr jest potrzebny.
Najbardziej cieszy pana Wojciecha Bartek, który zdaniem ojca, ze sztuki na sztukę rozwija swój talent. Czy chce iść w ślady ojca? — Broń Boże Bartek zdaje maturę i będzie studiować albo polonistykę we Wrocławiu, albo biotechnologię. — Osobiście nie radzę mu dalej bawić się w „scenę” — mówi pan Wojciech. — Aktorstwo to ciężki fach.
Barbara KOŚ
kos@echodnia.eu
(Kronika KLO, t. III)


